W powiecie

Oddziały w sandomierskim szpitalu nie są zagrożone

Oddziały w sandomierskim szpitalu nie są zagrożone

- Na pewno nie będzie żadnego oszczędzania kosztem chorych – zapewniał Janusz Sikorski, dyrektor Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu, podczas ostatniej sesji rady powiatu sandomierskiego. Temat dotyczący sytuacji w tej placówce podczas obrad poruszyła radna Anna Glibowska. 

Radna pytała obecnego na sesji dyrektora szpitala Janusza Sikorskiego o przyszłość tej placówki. Mówiła, że miały być zagrożenia odnośnie funkcjonowania poszczególnych oddziałów. Pytała czy takie zagrożenia dalej istnieją, czy jakieś działania zostały już podjęte i czy powołanie kolejnych wicedyrektorów w szpitalu miało być usprawnieniem pracy.

- Chciałbym się od pana dyrektora dowiedzieć jakie kroki podjął odnośnie oszczędności w szpitalu i usprawnienia pracy zarówno lekarzy, pielęgniarek i pozostałego personelu – mówiła radna podczas sesji.

Głos w tej sprawie zabrał starosta Stanisław Masternak, który zaznaczał, że szpital czekają wielomilionowe inwestycje i rada powiatu nie mając wyjścia musi podjąć uchwałę o pomocy finansowej dla szpitala jako udział własny w inwestycjach.

- Nie chciałbym mówić o oddziałach, funkcjonowaniu, wiadomo, że w całej służbie zdrowia pokrywka na garnuszku „podskakuje”, że się gotuje, bo widzimy co się dzieje u sąsiadów, w Polsce. Rada powiatu, ani zarząd nie jest stroną dla pracowników. Stroną dla nich jest dyrektor, Narodowy Fundusz Zdrowia, minister zdrowia, rząd i Sejm. Tam należy szukać pieniędzy. My na inwestycje, wsparcie musimy znaleźć pieniądze, to sprawa rzędu kilkuset tysięcy złotych rocznie. Natomiast jeśli chodzi o sprawy inne, to jeżeli lekarze koniecznie chcą likwidować oddział wewnętrzny, to go nie będzie – mówił starosta. Zaznaczał, że jeśli chodzi o finansowanie służby zdrowia, to decyzja musi zapaść na innym szczeblu niż organy prowadzące, bo te nie mają pieniędzy.

Radna Anna Glibowska podkreślała, że chodziło jej tylko i wyłącznie o bezpieczeństwo pacjentów, ponieważ wyłączenie z funkcjonowania szpitala pewnych oddziałów, to jest zagrożenie bezpieczeństwa pacjentów. Zaznaczała, że szpital, funkcjonując bez oddziału wewnętrznego starci trzeci stopień frekwencyjności, czyli dodatkowe pieniądze, które idą z NFZ dla placówki.

- To nie do końca jest tak, że wyłącznie jednego oddziału może nie zaburzyć relacji finansowej szpitala, ponieważ są to skutki finansowe. My mamy trzeci stopień retencyjności, a za tym idą dodatkowe pieniądze i nie czarujmy się, że my nie stracimy wtedy pieniędzy. My jak rada powiatu musimy zrobić wszystko, żeby ten oddział funkcjonował, żeby pacjenci nasi nie musieli leczyć się w innych szpitalach. Do tej pory robiliśmy wszystko, aby szpital był w takim miejscu, w jakim jest teraz i chcielibyśmy utrzymać go na takim poziomie jakim jest, a nie wyłączać poszczególne oddziały – argumentowała radna Anna Glibowska.

Dyrektor szpitala Janusz Sikorski, uspokajał, że placówka nie myśli o wyłączaniu jakiegokolwiek oddziału. Natomiast przyznał, że dwóch lekarzy z oddziału wewnętrznego złożyło wypowiedzenia, które są w trakcie. Placówka stara się pozyskiwać lekarzy, którzy będą mogli pracować na oddziale wewnętrznym, a dyżurnych aktualnie pozyskuje ze szpitali rzeszowskich. Wyjaśniał, że z tytułu posiadania trzeciego poziom frekwencyjności, szpital nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy.

- Jeśli chodzi o działania oszczędnościowe i problemy szpitali, nie tylko naszego, ale i w Polsce, to informuję, że od ośmiu lat stawki za hospitalizację nie zmieniły się. Co oznacza, że koszty, które ponosimy w zakresie diagnostyki i leków rosną. Natomiast nasze możliwości finansowe w związku z decyzjami Narodowego Funduszu Zdrowia nie zwiększają się. Jeśli chodzi o oszczędzanie, to na pewno nie będzie żadnego oszczędzania kosztem chorych. Zarówno diagnostyka, jak i terapia będzie na takim poziomie, do którego wszyscy, i pacjencji, i nasz personel przyzwyczaili się – mówił dyrektor.
Podkreślał, że szpital jest skazany na decyzje odgórne. Stawka 9 procent ubezpieczenia zdrowotnego utrzymuje się od wielu lat. Polska jest „w ogonie” Europy, jeśli chodzi o nakłady na ochronę zdrowia, bo są poniżej 5 proc. PKB, żaden inny kraj tak niskich nakładów nie ma.

- Ja nie jestem w stanie w jakikolwiek sposób przymusić lekarzy do tego, żeby pracowali u nas, a nie gdzie indziej. Zrobiliśmy analizę za ostatnie pięć lat. W naszym szpitalu przybyło 20 lekarzy. Nieprawdą jest to, co ukazało się w prasie, że lekarze masowo odchodzą. Prawda jest taka, że dwóch lekarzy z interny wypowiedziało umowę o pracę, a trzeci zrezygnował z powodów prywatnych – wyjaśniał dyrektor.

Joanna Piechuta

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

W powiecie

Więcej w W powiecie

123

To już 50 lat razem

tsa24.com19 lipca 2018
szpital_srz

Sandomierski szpital spełnia najwyższe standardy hospitalizacji

tsa24.com12 lipca 2018
zamek_srz

Które jednostki otrzymały wsparcie z powiatu?

tsa24.com11 lipca 2018
dsc05998 (Kopiowanie)

Koprzywnica. Strażacy ochotnicy otrzymali nowy sprzęt

tsa24.com11 lipca 2018
rolnik

Hindusi chcą pracować w powiecie sandomierskim

tsa24.com9 lipca 2018
dav

Ile gruntów ma powiat sandomierski?

tsa24.com6 lipca 2018
d_p1chiihmngdgd10q85gc13t81gq71o

Gmina Wilczyce otrzymała ponad 230 tys. zł na remont drogi gminnej

tsa24.com5 lipca 2018
sklep

Jacy fachowcy są najbardziej poszukiwani?

tsa24.com4 lipca 2018
20180703_przekazanie_sprzetu_grupowe

Strażacy z Samborca mają nowy sprzęt medyczny

tsa24.com3 lipca 2018